lisek polarny

od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem osiwienia

tzn. osiwiałam już jakiś czas temu, ale po 45tce zaczęłam się mentalnie przestawiać na to, żeby przestać kolorować pióra

uwielbiam rude, nadal odwracam się za każdą rudą i za każdym rudym z zachwytem, ale zmęczyła mnie presja ciągłego dokolorowywania odrostów, miałam dość zakupów farbowych i wydawania kasy a co najważnejsze dojrzałam do tego, żeby wyglądać na swój wiek

serio

mam 45 lat, mam zmarszczki i siwe włosy, nadmiar kilogramów, niedomiar jędrnośći

czy to mi przeszkadza w byciu mądrzejszą? spełnioną? wrażliwszą? szczęśliwą? i wreszcie PIĘKNĄ?

nie

a wiecie co mi przeszkadza? samobiczowanie, parcie na perfekcję, wieczne dążenie do “ideału”, gonienie za jakimś obrazem mnie samej, który zwyczajnie nie jest prawdziwy

przez ostatnie kilka lat nauczyłam się ogarniać priorytety i wyglądanie młodziej czy atrakcyjniej według czyichś… czy nawet moich własnych wyobrażeń (!!!), nie jest na liście tychże priorytetów

jednocześnie zmiany wprowadzałam powoli, łagodnie

postanowiłam, że odkoloryzuję włosy z rudych na blond z rudymi pasmami, żeby się przyzwyczaić do jaśniejszych a potem odhoduję odrosty aż będą długie

mhmmmmm

przyzwyczaiłam się do jaśniejszych, zaczęło mnie irytować, że farbowane ciągle górą, i że kolor żółtawo-brzoskwiniowy (buerk) i generalnie umówiłam fryzjerkę na sobotę, żeby je przyciąć nieco…

tia, dziś u UlubionejSąsiadki zawołałam: dajemy! i po solennej obietnicy, że jej nie zamorduję, jeśli mi się nie będzie podobać, zabrałyśmy się do strzyżenia maszynką na krótko

jestem zachwycona efektem!

kolor jest srebrzysty i prześliczny, w dotyku mam nacudniejsze lisie futerko na łebku, włosy farbowane wywalone w niebyt a do tego ani grosza za to nie zapłaciłam!

oczywiście jak będą odrastać, to trzeba będzie do fryzjerki, żeby im nadać jakiś kształt, ale to jeszcze nie teraz 😉

teraz jest tak:

 

 

Advertisements

golono, strzyżono albo i nie

lubię mieć gładkie nogi, pachy i cipkę bez futra

najchętniej ręce też bym goliła (i zdarza mi się)

lubię gładko

na sobie

na innych

na partnerach/kach lubię gładko

i co?

i mam nogi jak sarenka

takie zgrabne?

nie, takie włochate

a czemu?

a bo mi się nie chce

no zwyczajnie nie chce mi się od kilku tygodni ogolić nóg

pod koniec tygodnia wybieram się na basen

czy ogolę nogi?

wątpię

jeśli mi się zachce to pewnie

internetowe debaty toczą się a to w tę a to wewtę

że zaniedbana ta a tamta gruba

że “niehigienicznie” i “niezdrowo” (bzdura bez żadnego popracia naukowego, niehigienicznie jest się nie nie myć, niezdrowo jest się stresować byle gównem)

żałuję, że dopiero po czterdzietce w pełni do mnie dotarło jak bardzo mam w mojej sporej dupie czyjeś opinie na mój temat

“golenie jest niefeministyczne” spadaj na drzewo!

“depilacja jest nienaturalna” i co z tego?

lepiej ci w któtkich włosach, lepiej ci w długich włosach, lepiej ci w blondzie, lepiej ci w rudych

ZAŁÓŻ STANIK!

każdy ma opinię co do mojego wyglądu, co do twojego wyglądu i w cholernym internecie każdy uważa, że jego opinia jest warta więcej niż twoja, zwłaszcza na swój własny temat

a ja wam bardzo brzydko powiem: walić to, spuszczać na drzewo, mówić: WYPAD, i to już, raz raz!

to sobie mam się podobać, to ze sobą mam się czuć dobrze, to siebie mam akceptować i kochać TAKĄ JAKĄ JESTEM

ogoloną i kudłatą

chudą  czy grubą

w staniku i bez, z makijażem i bez, w pięknej kiecce i w dresie

jak ćwiczę i jak nie ćwiczę

jak jestem subtelna i cierpliwa (ej! zdarza się!) i jak drę japę, i mi wywala korki

a od innych mi wara dopóki nie wchodzą na mój teren (np. cuchnie im z japy)

okładka z Tess

nie podoba mi się Tess, nie moja estetyka, nie moja bajka, ale doskonale rozumiem potrzebę reprezentacji, więc zamykam dziób, albo mówię: fajnie, ktoś inny na okładce czasopisma, którego ja nie czytam, ale które ma ogromny zasięg, fajnie, że bardzo grube dziewczyny będą mogły się poczuć lepiej same ze sobą

“ale przecież NIE POWINNY się czuć dobrze, bo są GRUBE i na pewno chore”… i tu tracę cierpliwość i schodzę na zawał

bardzo niezdrowy jest taki stres 😉

dziewczyny! chłopaki!

róbmy swoje!!!!!

RÓBMY SWOJE!

a innym wara od tego, jeśli nikogo nie krzywdzimy, to to tylko i wyłacznie nasza sprawa!

 

 

miłość warunkowa

-kocham cię
-a ja kocham ciebie

co to oznacza?
zazwyczaj to, że zależy mi na tobie bardziej niż na innych ludziach, że podziwiam cię bardziej, że mam z tobą głębszą więź niż z innymi, w przypadku związku romantycznego dochodzi pożadanie i zakochanie

a co z akceptacją i szacunkiem?

tu często zaczynają się schody

kocham cię, ale musisz coś w sobie albo w swoim życiu zmienić, bo inaczej nie ma opcji, żebym cię całą/całego zaakceptowała i ty siebie też nie powinnaś/nie powinieneś siebie “takiego/takiej” akceptować

kocham cię, ale jeśli nie rzucisz palenia, albo przynajmniej nie będziesz się źle z paleniem czuć, to nie jesteś osobą “zdrową” i procenty miłości się nie zgadzają

kocham cię, ale jeśli nie będziesz skakać do poprzeczki, czy jest to poprzeczka zdrowia, czy fitnessu, czy wyglądu, czy wyborów życiowych, to z akceptacji i szacunku nici

bo jeśli nie masz ambicji zawowodwych i finanasowych, to jesteś niedostateczny/na

jeśli jesteś szczęśliwy/wa jedząc “niezdrowe” żarcie i akceptujesz swoją otyłość, to masz to w tej chwili zmienić i zacząć zasuwać, żeby się dostosować do standardów

czyich?

pani, pana, społeczeństwa

otóż ja głeboko i dojrzale kocham samą siebie

a to oznacza, że czasem jem zdrowo, często nie, czasem ćwiczę, często spacer musi wystarczyć, czasem jestem ze swoim wyglądem czy zdrowiem szczęśliwa, czasem marudzę, że chujnia z grzybnią, ale cokolwiek by to było AKCEPTUJĘ siebie dokładnie taką jaką jestem i kocham siebie DOKŁADNIE taką jaką jestem, tu i teraz a nie tylko jeśli schudnę 20kg i spędze dwie godziny na siłowni, albo będę mieć kupę hajsu, albo zrobię sobie botoks i będę wyglądać 10lat młodziej

ja kocham siebie bezwarunkwo

i tak samo głęboko, dojrzale i bezwarunkowo chcę kochać i akceptować bliskich mi ludzi

F. z jego poważnymi problemami

Kota, z nadwagą i łysą glacą

Wołodyjowskiego z jego nałogami i słabością

Pięknego z jego arogancją i trudnym charakterem

moje przyjacióły są ideałami, więc tego ten ;p

czy to utrudnia mi życie i relacje z nimi?

tak, jasne
tak samo jak mój brak elastyczności, bo nie dość się rozciągam, utrudnia mi niektóre pozycje w seksie :p

ale dla mnie miłość do innych czy do siebie samego nie ma nic wspólnego z tym, co jemy, jak wyglądamy, jakim nałogom się oddajemy, jakie mamy zady i jakie walety a wszystko z akceptacją bez oglądania się na prawdziwe czy urojone niedoskonałości

i bardzo chciałabym być w ten sposób kochana przez innych

bez oceny, bez stwierdzania, że niedostatecznie się staram albo nie dość jestem nieszczęśliwa ze swoją nadwagą, zmarszczkami, chorobami, stylem życia, bo nie pasują mi do mojego obrazu “miłości”

miłość warunkowa to norma

miłość bezwarunkowa jest bardzo bardzo trudna, bo zakłada wyzbycie się pragnienia, żeby drugi człowiek (albo ja sama) spełniał moje oczekiwania

miłość bezwarunkowa jest trudna, bo zakłada brak oceny i akceptację drugiego człowieka (albo samego/samej siebie) dokładnie takimi jakimi jesteśmy tu i teraz

zawsze lubiłam wyzwania 😀

niech więc będzie trudno!

 

jesiennie

nie wiem czy pamiętacie, że jakieś pierdyliard dni temu planowałam powolną zmianę w szafie
zrobiłam sobie tablicę na pintereście, gdzie zaczęłam zbierać i wrzucać wszystko co mi się dla mnie odzieżowo podoba, kolory, faktury etc.
tablica na pintereście
małymi kroczkami wymieniam ciuchy, bo i z kasą cienko, i ciągle jeszcze trafiają się zakupy nietrafione
dziś pokażę wam pierwszy zestaw z “codziennych” już takich jak chcę

wszystkie ciuchy SUPER wygodne, idealnie w takich kolorach, kształtach i rozmiarze jak trzeba i jak chcę

*bluzka Lidl (komplet x2, ok 8euro)
*spodnie M&S (charity shop 1.50euro)
*buty Penney’s (przecenione na 5euro, kupiłam dwie pary)
*swetro-poncho (charity shop 1.50euro)
*kolczyki od mamy, prawdziwy bursztyn i srebro
*make-up głównie burjouis

 

trzecie oko

moje trzecie oko to aparat fotograficzny

i się mi to oczko popsuło temu misiu, bo karta SD przestała działać

nie pomogło formatowanie, nic nie pomogło, popaprało się na amen

dziś więc za ostatnie pieniądze, pieniądze, których tak naprawdę nie mam  i nie powinnam tykać kupiłam najtańszą, najmniejszą ośmiogigową kartę

włożyłam w aparat

pstryknęłam

i błogość rozlała mi się po całym ciele

znów widzę więcej, klarowniej

znów zapamiętuję obrazki

znów widzę siebie i wszystko naokoło intensywniej

aparat to moje trzecie oko (jak u Pana Kleksa)

oglądam nim światy niedostępne dla mnie inaczej

tęskniłam za tym

 

new poem

taki nowy wiersz po angielsku…

Coffeefox

the kiss

you touch my cheek gently
your face so close to mine
I can count freckles on your eyelids
we both smile
unruly lock of my hair tickling your nose
-yes?- you ask
-yes, please-I answer
your lips on mine
tip of your tongue gently touching the tip of mine
you pull me closer
I hold you tighter
hips to hips
chest to chest
skin to skin
fingers intertwined
deeper!
I want you deeper
you want me deeper
melting into each other
heartbeats
breath
sweat
we just can’t get enough
more!
more more more
so intense that we tremble
and we know
there is no way back
to where we were before

30.07.18

View original post