wzruszenie

przedwczoraj  i wczoraj żegnałam się z grupami “Solasowymi”

praca w sektorze “mental health”, to cholernie trudna sprawa i nauczyłam się bardzo dużo

głównie o sobie 😉

nauczyłam się, gdzie są moje granice, jakie są “zapalniki”, na co muszę zwracać uwagę

to było bardzo ważne osiem miesięcy stażu

teraz czas zacząć drugi staż w kompletnie innej bajce (ciężka notka nadal czeka na napisanie), ale będę tęskniła za tymi ludźmi w “Solas”

było ciasto, były prezenty

kochane ludki z grupy o większych potrzebach! sprezentowali mi kupon do mojej ukochanej żarciowni, czekoladki, orchideę, sami wszystko zorganizowali, bez pomocy pracowników czy opiekuna grupy

wzruszyłam się strasznie i troszkę spłakałam

pięknie

a poza tym dopada mnie Styczniowy Spadek Formy

paskudztwo

muszę bardzo uważać, żeby mi to nie poleciało we w pełni rozwiniętą depreszkę, bo bardzo łatwo zjechać w dołek a cholernie ciężko się z niego wydostać

w ramach zapobiegania mam zaplanowane coś fajnego na każdy nadchodzący miesiąc

plus znów otworzyłam dom dla “helperów” czyli osoby, które podróżując i poznając Irlandię, u mnie pomieszkają w zamian za kilka godzin pracy dziennie

potrzebuję tego nie tylko do opieki nad zwierzyną czy sprzątania, ale dla stymulacji kreatywności i spotykania nowych ludzi

20 stycznia przyjeżdża 19letnia kurdyjska niemka

na dwa tygodnie

cieszę się

znów będzie  mała roszada pokojami, bo sypialka w której śpię teraz będzie pokojem helperki a ja przeniosę się na kanapę do studia

ogarnę to w ten weekend

ech wzdech

na razie to muszę ogarnąć kawę, bo czuję się jakby mnie walec przejechał :p

tutaj kilka zdjęć z ostanich łazęg pracowych

środa:

 

czwartek:

 

 

Advertisements

nadprogramowa notka

czyli prokrastrynacja stosowana

bo mam do napisania pracę, bo mam do napisania dziennik stażu, bo mam do napisania drugą pracę…

zaczęłam wiersz (po angielsku), zobaczymy w którą stronę mi pójdzie, nie jest lekki

mam już zaplanowaną walentynkę dla siebie: Belfast i pierwsza sesja tatuażu na lewe ramię

mam też zaplanowany Dzień Kobiet: tatuaż goddessy, akcja zbierania kasy na wsparcie dla kobiet w potrzebie, moja Janine brała w tym udział w zeszłym roku, ale nie dotarłam, dotrę w tym :p

chcę podtrzymać postanowienie z zeszłego roku i co najmniej raz w miesiącu gdzieś wyjeżdżać

w styczniu lecę do Kota na jego urodziny, luty i marzec mini wypady do Belfastu, w kwietniu Mordor na moje urodziny (45)

jeszcze nie mam planów na maj, ale na pewno jakoś uczczę skończenie kursu :p (prawdopodobnie Belfast albo Galway)

potem się zobaczy, bo gdzieś w międzyczasie zacznę się uczyć prowadzić…

a na razie jestem chora i wygrzewam kości

zaraz inhalacja (w międzyczasie napisałam jedno zadanie domowe!) i wezmę się wreszcie za tę pracę do szkoły na wtorek 🙂

a wy? co tam u was? jakieś plany podróżne? kreatywne?

opowiedzcie 😀

 

 

Środowa Seria „Odgrzewane Kotlety” Odcinek 5

tyle lat minęło a nam jakoś nie przeszło…
wtedy było “NIE WOLNO”, bo mono z kimś innym
teraz wreszcie jest: TAK! bo poly i można ile się tylko zechce!

2002-12-24 

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaach

ja zwariuję
ja już zwariowałam
jest niesamowicie
nieziemsko
fantastycznie
szaleję
aż mi wiruje w głowie
aż serce się wyrywa i trzepocze jak ptak
czy nie miewaja koty na lisice ochoty?
wyprężam ramiona i chce mi sie krzyczeć z radości
za oknem ciagle zima a w moim sercu kwitną czerwone róże
strzelają iskry
świat tańczy w rytmie tęsknoty i pragnienia

w głowie wiosna…

…………………………………………………………………………………………………………

15 lat później:

0 (42)

zapuszczam (znowu!) pióra

tym razem postanowiłam dokumentować na bieżąco zmiany

wyjściowa długość (czy raczej krótkość):

IMG_6323

a na ten moment jest tak:

 

pierwszego każdego miesiąca będę robić zdjęcia przód/bok/tył i zbaczymy jak to będzie wyglądało 😉

pewnie trzeba je będzie podrównać czy nadać kształt w którymś momencie (kwiecień i urodziny?), kolor zostaje jeb rudy!

2019 pokaże co można z moim pierzem zrobić w rok 🙂

“Nienawidzę Świąt”

przewija się to na grupach, w rozmowach, w statusach na fb

najczęstsze powody tej nienawiści to stres i (jakże by inaczej) rodzina

“w moim domu święta to nie święta”
“znów będą kłótnie i awantury”
“nie zdążyłam z tym i z tamtym, jestem do niczego, co ze mnie za żona/matka/córka”
“nienawidzę teściowej a teść to buc”
“wujek znów się upije i będzie komentował moje cycki i tyłek”
“będzie wojna o politykę”
“nie mogę przyprowadzić partnera/partnerki, bo rodzice nie akceptują, że nie jestem hetero”
“nie chcę mieć dzieci i znów będę musiała wysłuchiwać kazań na ten temat”

itp.itd.
i tak sobie myślę, że ja uwielbiam Święta odkąd zaczęłam je spędzać  tak, jak JA mam ochotę
przestałam się oglądać na to co “powinnam”, na to czego ktokolwiek ode mnie oczekuje
chcę sprzątnąć, to sprzątam, nie chcę to mam pierdolnik
chcę iść na imprezę, to idę; nie chcę? książka i koc
wymieniam się prezentami z kilkoma ważnymi dla mnie ludźmi, ale bez histerii i bez presji
jedzenie kupuję gotowe, bo nienawidzę gotować

uwielbiam dekoracje świąteczne, długie spacery, leniwe podkocykowe siedzenie na sofie, więcej wina niż zwykle, tony czekolady

w pierwszy i drugi dzień świąt zaczynam nową pracę w domu opieki (spokojnej starości)
gdybym nie pracowała, to bym się wybrała na charity walk/run dla Solas (praca, z którą żegnam się w styczniu)

być może wpadnę na koncert, być może wpadnę na sesję, ale wszystko BEZ PRESJI

i ktoś może powiedzieć, że ja to tak mam, bo nie mam rodziny, dzieci, męża
a ja odpowiem: czy naprawdę uważasz, że dla dziecka ważne jest żeby mieć 13 potraw? czy żeby mama była zadowolona i uśmiechnięta i porobiła z nim fajne rzeczy?
czy dla męża ważniejsze jest zadowolenie jego mamy czy żebyś ty czuła się spokojna? (jeśli to pierwsze, to coś tu psiakrew jest nie tak i tym bardziej sama o siebie musisz zadbać)
katujemy się spotkaniami z ludźmi, którzy nas nie szanują, traktują źle, dokuczają mimo wyrażnych sygnałów i próśb by tego zaprzestali ( to się nazywa bullying) tylko po to, żeby odhaczyć w swojej głowie jakiś wbity tam schemat i odetchnąć z ulgą do następnego roku

dziewczyny, NIE RÓBMY TEGO 😀

dla wielu z nas święta mogą być wspaniałym cudnym czasem, jeśli tylko sobie same odpuścimy i nie pozwolimy innym na zburzenie nam spokoju

jeśli trzeba wyjechać, żeby to osiągnąć: WYJEDŹMY

jeśli trzeba się postawić, jasno ustawić granice: USTAWMY

jeśli trzeba uciąć lub zminimalizować kontakty z ważnymi członkami rodziny: ZRÓBMY TO

mamy jedno życie, nie marnujmy jego najfajniejszych momentów na ludzi i miejsca, które nam szkodzą

ŻYCZĘ NAM WSZYSTKIM WSPANIAŁYCH, WESOŁYCH i MAGICZNYCH ŚWIĄT

❤ ❤ ❤

IMG_7007

Środowa Seria „Odgrzewane Kotlety” Odcinek 4

otwieramy Centrum Rozwoju Kobiet

w Donegalu rzecz jasna (w sensie hrabstwa nie miasta)
uzgadniam z Aśkiem funkcje:

Aisiling:
brzmi zajebiaszczo

Gaja:
i wymyśliłam od razu Ciebie i Babcię jako te do organizowania i zarządzania
bo ja sie skicam z tym

Aisling:

lol

ty bedziesz pani artystka a my panie zarzadzajace?

Gaja:

i w Donegalu rzecz jasna

ja bede sercem

ty mózgiem

a Babcia jajami

Aisling:
okurwa

😀

….……………………………………………………………………………………….
niestety nic z tego nie wyszło, ale pomysł był moim zdaniem przedni :p

a jeszcze a propos

dwubiegunówki

wiecie jaki objaw najbardziej daje mi się we znaki, jest najbardziej destrukcyjny?

nie, nie ból w depresji, nie myśli samobójcze, nie cierpienie

nawet nie to, że wydam całą kasę na bzdury w manii a potem zgroza i koszmar, bo nie ma na czynsz ani na ogrzewanie i zimno

to irytacja i wywalanie bezpieczników kompletnie nieadekwatne do okoliczności a przy tym w głębokim przekonaniu, że mam rację i prawo

nie wszystkie tak mają (i nie wszyscy faceci doświadczają u partnerek), ale wiecie jak to jest w pms-ie?

że upadnie książka a nas krew zalewa i ze złości zalewamy się łzami, albo kopiemy książkę klnąc

że ktoś powie coś, może nawet głupiego, albo niemiłego, ale spłynęło by po nas w normalnym stanie a my się wściekamy na człowieka, odżegnujemy go od czci i wiary, często na głos…

codziennie małe wkurzające głupoty urastają do rangi katastrof i wkurw pulsuje az w uszach

no to teraz wyobraźcie sobie, że macie tak nie przez kilka dni w miesiącu a tygodniami

rozwalacie sobie relacje, atmosfera w pracy da się kroić nożem (albo was zwalniają, albo same/sami się zwalniacie, bez żadnego zabiezpieczenia, bo wkurw, że ile można z idiotami), pies chodzi jak zbity (dodajemy poczucie winy), bo na niego nawrzeszczałyście, kiedy skoczył na czyste spodnie

i to wszystko w dzieje się w głębokim przekonaniu, że są faktyczne powody do tak silnych reakcji i to niezależnie czy faza depresyjna czy maniakalna

leki mi to wyrównały i teraz jak normalna człowieka mam takie odpały raz w miesiącu przez trzy dni, albo wcale

i chociaż tęsknię za “lataniem” w hipomanii, to nie jeśli ceną ma być ten permanentny podkurw, to jednak podziękuję

5277479519_07d5229807_b